ARTYKUŁY

Rynek IT w Polsce

Opracowano na podstawie raportu analitycznego DI BRE Bank S.A.

Rynek IT w Polsce w roku 2008 osiągnął wartość 27,4 mld PLN. W stosunku do roku poprzedniego jest to 12,9% wzrost. W strukturze segmentowej wciąż dominuje  sprzęt komputerowy (w 2007r. - 63%), jest to charakterystyczne dla rynków niedojrzałych. W momenci wjeścia w fazę bardziej dojrzałą udział tego segmentu maleje w stosunku do usług. Cechą charakterystyczną ostatnich lat jest wzrost ilości sprzedawanych komputerów przenośnych. Usługi i oprogramowanie stanowią odpowiednio 24% i 13% całkowitych nakładów  na technologie informatyczne.

Perspektywy na 2009r.

Przyszłość rynku IT jest ściśle uzależniona od kondycji naszej gospodarki. W związku z tym prognoza analitków z DM BRE Banku jest dość pesymistyczna i zakłada poziom -3,0% do -2,0%, w stosunku do przewidywań PMR (1,2%). Największy spadek przewiduje się, że dotknie segmentu sprzętowego. Tutaj przedsiębiorstwa oraz osoby prywatne z pewnością mogą szukać oszczędności, a duża dynamika sprzedaży w latach ubiegłych wskazuje, że w tej chwili posiadany sprzęt może jeszcze być wystarczający do bieżącego stosowania. Wydaje się więc, że wydatki sprzętowe są najłatwiejsze do odłożenia w czasie, o czym przekonaliśmy się już w końcówce ubiegłego roku. Innym czynnikiem zniechęcającym do zakupu nowego sprzętu jest również systuacja na rynku walutowym. Mocna złotówka w roku ubiegłym przyzwyczaiła nas do w miarę tanich zakupów sprzętu. W roku bieżącym sytuacja ta jest diametralnie różna.

W sektorze bankowym etap wdrożeń systemów informatycznych dobiega końca (Asseco Poland dla PKO BP do 2011r.). W większości banków tutaj będą szukane oszczędności. Bazować się będzie na już istniejących rozwiązaniach, a wdrażane będą tylko te projekty, które wymuszone zostaną przez funkcjonalność systemu centralnego. Jeśli chodzi o spadek wydatków na konserwacje systemu, będzie on niewielki i dotyczyć może jedynie zmniejszenia licencji programowych związanych z redukcją zatrudnienia.

W sektorze telekomunikacyjnym w dalszym ciagu głównym klientem jest TPSA. Jednak ta firma już w listopadzie wprowadziła oszczędności w swoim dziale IT. W roku bieżącym jednak nie przewiduje się drastycznych zmian w tym zakresie. Pozostałe firmy z tej branży nie będą dotknięte kryzysem w takim stopniu jak inne działy gospodarki. W zwiazku z tym budżety informatyczne nie powinny ulec zmianie w stosunku do poprzedniego roku, a nawet istnieje możliwość ew. wzrostów, co związane jest z wchodzeniem na rynek nowych wirtualnych operatorów.

Sektor jednostek użyteczności publicznej, którego wydatki w stosunku do poprzednich są niewielkie, w bieżącym roku pozostanie na takim samym poziomie. Duże nadzieje wiązane były tutaj z energetyką, jednak brak pełnej prywatyzacji opóźni wzrost zapotrzebowania na usługi IT.  Większe inwestycje spodziewane są  najwcześniej dopiero po 2010r.

Sektor przemysłowy jest najbardziej zagrożony silną redukcją zamówień dla branży informatycznej. Związane to będzie z sytuacją gospodarczą i najbardziej odbije się na małych i średnich przedsiębiorstwach. Prognozuje się tutaj zmniejszenie wydatków o 15%, gdzie dla całego sektora przemysłowego wielkość ta wynosi 5%.  Niewielki 3% wzrost prognozowany jest  na rok 2010.

W sektorze publicznym wydawało by się, że można oczekiwać wdrożenie dużych projetów związanych z Planem Informatyzacji Państwa. Jednak prognozuje sie uruchomienie środków z tej działki dopiero w roku 2010. Związane jest to względami proceduralnymi i czasem trwania rozstrzygnięć przetargów.  Budżet IT w sektorze pulicznym będzie w bieżącym roku podtrzymywany przez projekty finansowane i współfinansowane z dotacji UE.  Szacuje sie wzrost tego segmentu na  poziomie 4%.

Ogólnie branża IT w roku 2009 wzrośnie ok. 5-6%. Najlepiej powinny sobie radzić podmioty z własnymi rozwiązaniami informatycznym jak na przykład Asseco Poland oraz dostosowane do nowej sytuacji makroekonomicznej pod względem kosztowym i zadłużeniowym  takie jak Sygnity (patrz rekomendacje)

Rynek złota

Opracowano na podstawie raportu analitycznego Piotra Kowalskiego (Inwestors DM)

INFLACJA

Jak można w zaobserwować w tej chwili na giełdach wyraźnie poprawiają się nastroje inwestorów. Związane jest to z wdrożeniem planu pobudzenia gospodarki poprzez emisję coraz  większej ilości pieniądza. Jednak powoduje to również obawy związane z inflacją. Innym aspektem jest szybki wzrost bazy monetarnej, który staje się już trwałym zjawiskiem. Widzimy to najwyraźniej po danych publikowanych przez Bank Rezerw Federalnych Stanów Zjednoczonych. Porównując rok 2007 do 2008 okazuje się, że baza ta wzrosła o 100%.

Kolejnym aspektem wpływającym na zagrożenie inflacją jest deficyt budżetowy, szczególnie tak „opiniotwórczej” gospodarki jak Stanów Zjednoczonych. Zakładany deficyt na rok 2009 to 1,7 biliona dolarów (12% PKB!!!). Widzimy więc, że problem deficytu Polski jest marginalny. Podobne problemy jak w USA widzimy w Wielkiej Brytanii. Dług publiczny zbliża się tam do 100% PKB. Co za tym idzie wiarygodność kredytowa Wielkiej Brytanii jest zagrożona obniżeniem z dotychczasowego poziomu AAA. Wg. analityków  może to być również pierwszy krok do obniżenia wiarygodności kredytowej USA.

W związku z rozchwianiem gospodarki inwestorzy poszukują bezpieczniejszych narzędzi inwestycyjnych. Należą do nich papiery dłużne największej  gospodarki świata. Rosnący popyt na obligacje powoduje wzrost ceny, a tym samym spada        ich rentowność. Przełom roku pokazał spadek rentowności  10- i 30- letnich obligacji do poziomu 2-3%, co oznacza akceptację (po uwzględnieniu inflacji) strat.

Powyższe przykłady pokazują zagrożenie jakie istnieją. Alternatywą z pewnością będzie lokowanie środków w złoto.

ZŁOTO A INNE AKTYWA RYNKOWE

Obserwując cenę złota w dłuższym okresie można jednoznacznie stwierdzić, że nie zależy ona od cen innych aktywów, czy też indeksów (za wyjątkiem srebra). Jest              to więc metoda na pewną dywersyfikacje portfela inwestycyjnego.

Analizując historyczne dane, wg. analityków jesteśmy w okresie długoletniego trendu wzrostowego złota. Trwa on ok. 14-15 lat, a rozpoczął się w 2002 roku. Znajdujemy się więc  w drugiej jego połowie. Powinna się ona charakteryzować dość gwałtownymi wzrostami i taki jest zakładany scenariusz.

Porównując relacje złota do innych aktywów widać jego niedowartościowanie. Obserwując historyczne zależności ceny złota np. do indeksu akcji Dow Jones Industrial Average widzimy, że w latach 70 ubiegłego stulecia (duża inflacja) wynosiły one 100%, średnio kształtowała się ta zależność na poziomie 30-50%, a na koniec maja 2009r. wielkość ta wynosiła 11%. Co z pewnością jest kolejną przesłanką przemawiającą za inwestycją w złoto.

W I kwartale bieżącego roku widoczna jest już znaczna zmiana struktury popytu i podaży. W 2008 roku 30% popytu pochodziło ze strony inwestorów, a w I kwartale bieżącego roku stanowił już 58% całego popytu.

DYWERSYFIKACJA  REZERW  WALUTOWYCH  KOSZTEM  DOLARA

Wszystkie kraje rozwijające się na czele z Chinami, domagają się uniezależnienia od dolara (stanowi on główną rezerwę walutową). Zwiększanie rezerw złota jest więc podstawowym elementem dywersyfikacji. Natomiast  u największych posiadaczy złota zapasy tego kruszcu można traktować jako w miarę stałe.

WNIOSKI

Generalnie należy przyjąć, że złoto w najbliższych latach będzie spełniać rolę dywersyfiaktora portfela. Przewiduje się, że jego cena w roku 2010 osiągnie 1400 USD/oz do  nawet 2000 USA/oz w 2012. W związku z tym najbliższy czas powinien być jeszcze dobrym momentem do dokonywania zakupów, szczególnie dla inwestorów długoterminowych.  W chwili obecnej pomimo poprawy nastrojów na giełdach w dalszym ciągu ceny złota pozostają  na pewnym stabilnym poziomie. Jednak nie jest wykluczona pewna korekta. Analitycy uważają jednak, że coraz większy popyt inwestycyjny może spowodować również bardziej spekulacyjny  charakter wzrostów, szczególnie w ostatniej fazie. Czyli generalnie należy jak wszystkie instrumenty finansowe - inwestować ale z głową.